Blog > Komentarze do wpisu
13 na trasie Tramwajowa - Żubardzka

Każdy wie, że ja nienawidzę tak zwanego 'ciała pedagogicznego". I wszyscy wokół uważają, że to taki lans, z powodu mojego lenistwa. Dziwne jest to, że czym bliżej końca mojej nauki i spotykania świetnych nauczycieli, tym bardziej nienawidzę osławionego, polskiego "cielska". Ja nie mam przecież żadnych argumentów.

 Pół godziny temu jechałam "tramwaxem na chate". Na wysokości Piotrkowskiej wsiadła istna chmara roszczebiotanych szczerboli. Na moje oko początki podstawówki i zapewne pierwsza klasowa wyprawa "na miasto". Chłopaki tacy bardziej odważni, szybko rozpierzchli się po całym wagonie, dziewczęta zwarte w ciasną grupkę omawiały ostatni przebój "crazy frog". Nauczycielka, prawdopodobnie wychowawczyni, szybko rozsadziła swoje cztery LITERZYSKA na zbyt małym, jak na jej rozmiary plastikowym siedzeniu. Szybko znudzona lekturą "Życia na gorąco" (jak dojrzało moje sokole oko),  zaczęła lekko przysypiać, a kiedy w tyle wagonu korpulentny szczerbol zaczął delikatnie naparzać chudeusza z loczkami wyciagnęła najnowszy model nokii i wdała się w fascynującą konwersację, z niejakim "misiaczkiem". Mała okularnica z warkoczami, prawdopodobnie wydelegowana przez żeńską część na pytanie dlaczego nie idą do kina tylko do muzeum, otrzymała dość wyczerpującą i wyjątkowo elokwentną odpowiedź "Bo tak". Jeszcze mniejsza i nieźle blada czarnulka zgłosiła "Pani", że jest jej niedobrze. Nauczycielka (zapewne z powołania) zaproponowała jej, nie przerywając erotycznych szeptów do swojego mobajla , żeby sobie usiadła. Ciekawe gdzie, jak wszystkie siedzenia zajęły cholerne moherowe berety, a ona ma przeciez w tyłku przyssawkę. Jak już poskładałam wszystkie sprężynowce co pootwierały mi się w kieszeniach, zepchnęłam jakiegoś młodziana w dresach i posadziłam małą. Była nieźle zielona. Zapytałam czy już kiedyś się tak czuła. Jak usłyszałam, "tak, proszpani, bo ja mam cukrzycę", to trafił mnie największy ze szlagów tej Ziemii. Insuliny oczywiście dziecko nie zabrało, bo "Pani" nie pozwoliła wziąć plecaków. Nakarmiłam dziecko piernikiem alpejskim z nadzieniem truskawkowym (thanks grandma!!) i jak zieleń zaczęła jej znikać z twarzy, nieźle zrugałam głupią krowę. Szkoda, że nie zapytałam jakiegoś dziecka, z której są szkoły...

środa, 11 stycznia 2006, gradovsky
Komentarze
Gość: Paulina, staticline10693.toya.net.pl
2006/01/11 18:47:49
Natalia...gratulacje...zimnej krwi i szybkiego działania!!!A jeśli chodzi o "babsztyla-nauczycielkę???" to dobrze, że ją zrugałaś...oby coś w ogóle do niej dotarło na przyszłość...!!! masakra:/
-
Gość: blob, any199.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/01/11 21:06:32
rewalidacja góra...:))
-
2006/01/11 22:28:38
:*
-
2006/01/12 19:34:36
Jako dumna posiadaczka dwóch "ciał" zwanych rodzicami ;) chcę powiedzieć.. że na świecie są ludzie i parapety! Dziękuję za uwagę. :*
-
2006/01/12 20:04:03
zauważ dość jasny podział między ciałem a nauczycielem...Czy na pewno zaliczysz swoich do ciał?? jutro o 11...
-
Gość: julszul, bpb11.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/01/20 19:43:23
Bardzo dobrze zrobiłaś, że tej "nauczycielce" powiedziałaś, co myślisz. No i dzięki Bogu, że zajęłaś sie tą dziewczynką - gratuluję postawy!!!
-
Gość: Aniyah, host476.ipowerweb.com
2006/06/17 07:21:15