|
piątek, 10 lutego 2006
Nareszcie.........
można powrócić...do czytania wartościowych książek ( bo ostatnio to tylko "Histeria wychowania" i "Psychologia ogólna" wstawania o normalnej porze (11.00) obmyślania postów i innych przyjemnych rzeczy, a nie jak dojechać na egzamin w zawieruche. szans na całkiem przyjemny ranek poniedziałkowy, (bo o 12.00 i z miłą kobietą, a nie na 8.00 z bałwankiem). można się wreszcie zrewanżować Poczochranemu i teraz jego zasypywać smakołykami i opiekować się Mądrą Głową. można z czystym sumieniem wyjść z domu i nie padać co chwila na bruk powalona przez wyrzuty sumienia, że jednak oglądam rodzaje sosu pesto, a nie analizuję rodzajów atrybucji. można oglądać filmy do końca, a nie kawałek do obiadu. czatować na fajne filmy w kinie, a nie na zakurzone knigi w bibliotece. słuchać muzyki głośniej. upichcić coś dla relaksu i miłych pomruków P., a nie żeby zapełnić strudzony żołądek. mozna napić sie piwa, więcej niż zazwyczaj, bo rano mozża wstać o normalnej porze (patrz jeden z pierwszych punktów) można oddać się studiowaniu naprawdę przyjemnie brzmiących rzeczy (jak "Antropologiczne podstawy erotyzmu" a nie "Biomedyka") aż do 20 tego, kiedy to ponure budynki UŁ staną sie moją matką, ojcem, kochankiem i drugim domem...
środa, 08 lutego 2006
fet(a)ysz
Poczochrany : - Cholera!!! Ja : - Co jest? Poczochrany : - Znowu wdepnąłem w siki!!! Ja : - To załóż klapki. Poczochrany : - Klapki mam w kupie...
wtorek, 07 lutego 2006
podium co najmniej wątpliwe...
"Krystyna Janda uznana została za jedną z najlepszych polskich aktorek (wyprzedziły ją Małgorzata Kożuchowska i Anna Mucha) oraz za najgorszą, po Jerzym Gruzie, reżyserkę."... Takie stwierdzenie przedstawia jeden z najważniejszych w Polsce czasopism o tematyce filmowej. Wnioski takie wyciąga na podstawie rankingu przeprowadzonego wśród czytelników. Świat się kończy... Trzeba się napić czekolady marcepanowej, może ona zagłuszy trochę mój wstręt i niesmak.
poniedziałek, 23 stycznia 2006
niedziela, 22 stycznia 2006
konkurs
Interpretacja tekstów rewelacyjnej polskiej formacji muzyczno - tanecznej... Ja :..."wstań, powiedz nie jestem sam...lalala...sępie miłości...lala..." Poczochrany: Sępie miłości, sępie miłości...ja nie rozumiem co to znaczy...Czy on tak sępi, że aż łaknie?? Ja : ?
piątek, 20 stycznia 2006
czwartek, 19 stycznia 2006
"Mrówko, ważko, biedronko..."
DOBRANOC Jan Twardowski ...Dobranoc. Będzie mi Ciebie bardzo brakować...
sobota, 14 stycznia 2006
subbota seligman syf ...
Poczochrany był rankiem w pobliskim osiedlowym markecie. Oto co zaobserwował... Osoby występujące : Dziecko i Matka. "D: -Mamo, mamo, kupisz mi taką gazetę??- M: -Nie!!!- D: -Mamo, ale taka fajną, z płytą...Kupisz?- M: -Nie!!!!- D: -Mamo, a kupisz mi coś słodkiego?- M: -Nie!!!!!- D: -Mamo, a kupisz mi coś?- M: -Tak!!!!!! Chleb Ci kupię!!!!!!!-" Zdecydowanie chcę być w przyszłości matką...
środa, 11 stycznia 2006
13 na trasie Tramwajowa - Żubardzka
Każdy wie, że ja nienawidzę tak zwanego 'ciała pedagogicznego". I wszyscy wokół uważają, że to taki lans, z powodu mojego lenistwa. Dziwne jest to, że czym bliżej końca mojej nauki i spotykania świetnych nauczycieli, tym bardziej nienawidzę osławionego, polskiego "cielska". Ja nie mam przecież żadnych argumentów. Pół godziny temu jechałam "tramwaxem na chate". Na wysokości Piotrkowskiej wsiadła istna chmara roszczebiotanych szczerboli. Na moje oko początki podstawówki i zapewne pierwsza klasowa wyprawa "na miasto". Chłopaki tacy bardziej odważni, szybko rozpierzchli się po całym wagonie, dziewczęta zwarte w ciasną grupkę omawiały ostatni przebój "crazy frog". Nauczycielka, prawdopodobnie wychowawczyni, szybko rozsadziła swoje cztery LITERZYSKA na zbyt małym, jak na jej rozmiary plastikowym siedzeniu. Szybko znudzona lekturą "Życia na gorąco" (jak dojrzało moje sokole oko), zaczęła lekko przysypiać, a kiedy w tyle wagonu korpulentny szczerbol zaczął delikatnie naparzać chudeusza z loczkami wyciagnęła najnowszy model nokii i wdała się w fascynującą konwersację, z niejakim "misiaczkiem". Mała okularnica z warkoczami, prawdopodobnie wydelegowana przez żeńską część na pytanie dlaczego nie idą do kina tylko do muzeum, otrzymała dość wyczerpującą i wyjątkowo elokwentną odpowiedź "Bo tak". Jeszcze mniejsza i nieźle blada czarnulka zgłosiła "Pani", że jest jej niedobrze. Nauczycielka (zapewne z powołania) zaproponowała jej, nie przerywając erotycznych szeptów do swojego mobajla , żeby sobie usiadła. Ciekawe gdzie, jak wszystkie siedzenia zajęły cholerne moherowe berety, a ona ma przeciez w tyłku przyssawkę. Jak już poskładałam wszystkie sprężynowce co pootwierały mi się w kieszeniach, zepchnęłam jakiegoś młodziana w dresach i posadziłam małą. Była nieźle zielona. Zapytałam czy już kiedyś się tak czuła. Jak usłyszałam, "tak, proszpani, bo ja mam cukrzycę", to trafił mnie największy ze szlagów tej Ziemii. Insuliny oczywiście dziecko nie zabrało, bo "Pani" nie pozwoliła wziąć plecaków. Nakarmiłam dziecko piernikiem alpejskim z nadzieniem truskawkowym (thanks grandma!!) i jak zieleń zaczęła jej znikać z twarzy, nieźle zrugałam głupią krowę. Szkoda, że nie zapytałam jakiegoś dziecka, z której są szkoły...
wtorek, 10 stycznia 2006
chicken run...
Dziś w nocy nie niepokoiły nas szmery, bulgoty i odgłosy niezłej szarpaniny pod łóżkiem..."E, to pewnie Feta zeżarła kota i teraz wylizuje jego kostki, albo wyżywa się na swojej ulubionej skarpecie z niedawno istniejącej choinki' - mamrotaliśmy przez na pół stwardniały sen. To co Poczochrany ujrzał rano w kuchni, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Nasza ukochana Córunia wygrzebała ze śmietnika wczorajsze skrzydełka z rosołu. Zrobiła sobie małe składowisko pod łóżkiem w skrzynce na pościel i tam noc całą obrabiała biedne zwłoki kurczęcia chińskiego zapewne... Pomysłowa po rodzicach i chytra po listonoszu :) |
Zakładki:
Codziennik
|